(...) nowy niewolnik miał ustalaną minimalną ilość bawełny
którą musi zebrać każdego dnia
na początku była ona ustalana powyżej jego możliwości
tak by odczuł "motywujące" działanie kary
autor podaje przykład Israela Cambella który na plantacji
w stanie Missisipi miał zebrać pierwszego dnia 50 kg bawełny
starał się jak mógł pracując od świtu do zmierzchu
ale nie mógł uzbierać więcej niż 45 kg - nadzorca zważył
jego kosz i wymierzył mu dwa baty kary za każdy kilogram
którego brakowało do minimum - to był dopiero początek
bo minimum było podnoszone (dlatego nadzorcy prowadzili
szczegółowe zapiski odnośnie wydajności każdego pracownika)
minima były dostosowywane do możliwości każdego zbieracza
jedni musieli zebrać 50 kg dziennie inni 250 kg
na południowym-zachodzie USA w latach 1811-1860
produktywność niewolników rosła średnio o 2,6 proc. rocznie
to daje całkowity wzrost produktywności w tym okresie o 361 proc.
dla porównania: to prawie taki sam wzrost jak ten którego
doświadczyli robotnicy obsługujący w tym okresie maszyny
w przędzalniach w Manchesterze w Wielkiej Brytanii
w efekcie plantacje niewolnicze były bardziej wydajne niż farmy
na których pracowali wolni ludzie a plantatorzy należeli
do najbogatszej klasy społecznej w USA
to oznacza że gdyby nie wojna secesyjna
system niewolniczy nieprędko by się skończył
obserwatorfinansowy.pl